Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 grudnia 2016

Rok piąty

5 lat minęło jak jeden dzień...


Zakończyłem kolejny rok działalności i jak stali czytelnicy i słuchacze wiedzą (łudzę się, że pojęcie stałego odbiorcy nie jest w moim przypadku na wyrost ;) ) czas go podsumować. A jest co, bo w najśmielszych marzeniach nie sądziłem, że 2016 rok okaże się tak płodnym i szalonym okresem mojej działalności. Jako, że kończący się okres to absolutna dominacja formy audio, nad formą tekstową, to podsumowanie po raz pierwszy w historii postanowiłem zaserwować w formie podcastu. Jeżeli chcielibyście zatem posłuchać w ilu aktywnościach wziąłem udział, jak oceniam swe wystąpienia na Pyrkonie i Serialconie, co uważam za sukces i w końcu, czy planuję zakończyć działalność... zapraszam do posłuchania. I dzięki, że jesteście!


Ps. Słuchacie właśnie 199 podcastu made by Jerry :)


środa, 30 grudnia 2015

Rok Czwarty


Koniec roku to tradycyjnie czas zestawień i list zbierających wszystkie „naj”. Stali czytelnicy pewnie już wiedzą, że unikam takowych jak ognia - zbyt często mam poczucie, że przeczytałem/obejrzałem/zagrałem w zbyt małą ilość rzeczy, aby rzetelnie wybrać te najlepsze.  Co innego chwila refleksji, przy podsumowanie mojej działalności, której czwarty rok właśnie dziś się zakończył.

A miniony rok, który zapowiadał się na moment stabilizacji i kontynuacji, okazał się być okresem wyjątkowo interesującym, choć trudnym. Obfitował w wiele ciekawych wydarzeń i premierowych aktywności, ale niestety w związku z systematycznie ograniczającym się czasem wolnym coraz trudniej jest znaleźć chwilę spokoju dla (pop)kultury, a jeszcze większe problemy nastręcza później zebranie się w sobie aby o czymś napisać, czy nagrać. I mówię to z pełną świadomością i pomimo tego, że jak się spojrzy na proste statystyki wyglądają one lepiej niż w 2014 roku. 


Podcasty
Teksty
Blog
6
12
HPLovecraft.pl

1
Pulpozaur.pl

2
Carpe Noctem
8
11
Masa Kultury
6

Radio SK
11

Nekropolitan
13

Alchemia Gier
2

Opowieści osobliwe
1


47
26

Ale nie chcę się znów ograniczyć do paru liczb. Chciałbym za to wyróżnić kilka rzeczy, które były dla mnie ważne, interesujące, irytujące lub jakoś zapadły mi w pamięć. Na pierwszy rzut pójdą prelekcje, bo w 2015 roku, wyszedłem ze świata wirtualnego, do realnego. I przyznam się szczerze, że okazało się być to doświadczenie tyleż ekscytujące, co stresujące i okupione dużą ilością (znacznie większą niż przy standardowych aktywnościach) pracy, którą pewnie nie do końca nawet było widać. Łącznie na żywo można było mnie zobaczyć cztery razy na Pyrkonie oraz raz na Horror Day. Piątek na Pyrkonie to był dla mnie wyjątkowy dzień. Nie dość, że po raz pierwszy miałem mówić do ludzi, to jeszcze od razu w dużej dawce. Zaczynaliśmy wystąpieniem „Czy taki Stephen King straszny?” jako podcast Radio SK, i samo to już było pewnym wydarzeniem. W końcu można było zobaczyć na żywo ¾ stałego składu. Później dwa panele sygnowane przez Carpe Noctem („50 twarzy horroru” oraz „Czy literki mogą straszyć?”), a na finał jeszcze solówka (z oczywistych przyczyn stresująca mniej najbardziej) o „Weird fiction w serialu „Detektyw”). Mimo obaw, całość wyszła fajnie. Na tyle, że z entuzjazmem neofity zgodziłem się skorzystać z zaproszenia, dobrze Wam znanego, Filipa i wygłosić solową prelekcję na organizowanym przez Niego we Wrocławiu Horror Day. Tematem tejże była literatura weird fiction i w tym przypadku, choć włożyłem sporo pracy w przygotowania i całość wypadła w porządku, to mam poczucie, że można i trzeba było to zrobić lepiej. To jest z resztą paradoks. Każda z tych prelekcji, szczególnie solowych kosztowała mnie mnóstwo nerwów i po Horror Day, stwierdziłem, ze chyba jestem za stary na takie działania, ale… z drugiej strony ciągnie mnie aby w kolejnym roku znów coś zrobić w temacie. Czy tak będzie? Okaże się, bo jak wspomniałem na początku. Chęci to jedno, a nieubłagany kat – czas drugie.

Druga kwestia to Carpe Noctem, które od jakiegoś czasu współtworzyłem, a od pyrkonowych prelekcji mogę z dumą zaliczać się w poczet Redaktorów serwisu. Zacieśnienie współpracy zaowocowało większa ilością tekstów i podcastów, ale także dwoma ciekawostkami. Po pierwsze dzięki Carpe Noctem w tym roku, po raz pierwszy w życiu miałem okazję recenzować książkę (i to nie byle jaką – premierowy zbiór Stephena Kinga „Bazar złych snów”) przed premierą światową. Dało mi to dużo frajdy i satysfakcji. Po drugie, w ramach świętowania urodzin serwisu, część (czteroosobowa) redakcji nagrała dyskusję i był to mój pierwszy montaż tak dużego projektu. Nie muszę dodawać, że napawa mnie to dumą. A nagrywanie w większym składzie tak nam się spodobało, że na pewno oprócz standardowych tekstów będziecie mogli nas posłuchać własnie w takich większych rozmowach.

Zresztą jeżeli chodzi o nagrywanie, to w minionym roku stuknęła mi osobiście pierwsza setka nagranych podcastów. I to jest dobry moment aby po raz kolejny podziękować wszystkim osobom, z którymi nagrywałem i nagrywam. Tym bardziej, że w tym roku nie tylko stuknęła mi setka, ale także umocniliśmy współpracę w ramach nieformalnej grupy zwanej Konglomeratem Podcastowym, w skład której zaliczamy wszystkie działania w których przewija się ktoś z żelaznego składu Konglomeratu – Mando, Szymas, Żarłok i ja. Mówię o większej współpracy, bo nagrywając w różnych miejscach daliśmy w tym roku słuchaczom dziesiątki godzin nagrać (wspomnę przykładowo wrzesień - dziewiętnaście podcastów i ponad sześć godzin gadania). Zobaczymy co przyniesie przyszłość, bo coraz częściej mówimy o tym, że warto byłoby stworzyć miejsce w sieci, gdzie wszystkie te projekty można byłoby wrzucać razem i rozwijać o kolejne elementy. Dobrze byłoby się w 2016 roku w końcu za to zabrać.

W minionym roku nie tylko wydłużyliśmy dyskusje podcastowe (motto Konglomeratu „Kiedyś nagrywaliśmy krótkie podcasty” zobowiązuje), ale mam wrażenie, że ja też coraz częściej piszę dłuższe, bardziej przekrojowe teksty, zamiast prostych recenzji. I bardzo mnie to cieszy. Bo choć trudniej przez to się zmobilizować do pracy, to później powstają teksty, z których jestem bardzo zadowolony. Jak w przypadku poprelekcyjnego tekstu „Weird Fiction w serialu „Detektyw”, który później udało mi się, dzięki uprzejmości jego ekipy, także zamieścić na stronie Pulpozaura. Jak w przypadku podcastu o serii „Phantasm”, który osobiście uważam, za chyba najlepszą rzecz jaką nagrałem. Jak w przypadku zestawienia ze sobą „Bez przebaczenia” i „Staruszka Logana”, czy „The Hellbound heart” z jego ekranizacją. A wymieniam tylko rzeczy, które pojawiły się na blogu. I w tym miejscu trochę pomarudzę. Bo żadna z tych publikacji nie wzbudziła tak dużego echa jak pisana interwencyjnie notka o polskiej grozie. Notka, która stanowiła kulminację moich dyskusji rozpoczętych przy okazji Nawiedzonego Podcastu o „Horrorze klasy B”, a kontynuowanych przy okazji nominacji do Polskiej Nagrody Grozy. I wkurza mnie to, powiem Wam moi mili, że nieważne jak dobry (nawet jeżeli tylko w mojej ocenie) tekst się napisze, to najłatwiej popularność budować na opiniach skrajnych. Czego zwyczajnie nie chcę robić i to pomimo tego, że ostatnio tematów, które wzbudzają moją irytację przybywa.

Nie będę przedłużał, bo zrobię się (o ile już to nie nastąpiło) albo nazbyt marudny, albo sentymentalny. Czwarty rok działalności za mną. Działo się dużo, udało się nagrać sporo fajnych dyskusji, parę miniaudiobooków (planowana z dawna "Cudowna Broń"!), napisać ciekawych tekstów, a nawet wystąpić na żywo. Nie wszystko się udało idealnie – z braku czasu na granie Alchemia Gier jest w zasadzie w uśpieniu, nie o wszystkim godnym uwagi pewnie wspomniałem, ale przy tak ograniczonym czasie wydaje mi się, ze udało się zrealizować bardzo dużo. Co przyniesie rok następny? Nie chcę gdybać, bo akurat ostatnie tygodnie to z różnych powodów spadek aktywności. Jedno jest pewne, nawet jeżeli tak zwane prawdziwe życie spowoduje, że będę miał mniej czasu na nagrywanie i pisanie to zupełnie z tego nie zrezygnuję. Bo powiem egoistycznie, że zbyt to polubiłem i zbyt wiele frajdy mi to daje. A mam nadzieję, że Wam drodzy czytelnicy i słuchacze to się czasem udziela.


czwartek, 17 września 2015

Autotematyczny podcast okolicznościowy

Kiedy rzuciłem się eksplorować przepastne zasoby podcastowe, nie sądziłem że znajdę się kiedyś po drugiej stronie mikrofonu. Ale im więcej słuchałem, tym bardziej mnie to korciło. Mimo to kiedy zasiadałem do montażu pierwszego, parominutowego nagrania nie sądziłem, że dobiję do okrągłej setki. Z tej okazji postanowiłem nagrać podcast o swoich początkach. Miałem to zrobić dawno, a wyszło nagranie totalnie spontaniczne. Tak czy siak serdecznie zapraszam do posłuchania tego specjalnego odcinka okolicznościowego.






wtorek, 30 grudnia 2014

Rok trzeci



Ani się obejrzałem, stuknął kolejny rok działalności. Już trzeci. Rok, który w przeciwieństwie do poprzedniego nie przyniósł rewolucyjnych zmian. Chyba, że za takowe uznamy fakt, że notki na blogu pojawiają się jeszcze rzadziej (w tym roku zaledwie 18). Z drugiej strony zauważyłem jednak tendencję do ich rozrostu objętościowego. Już tak jakoś po prostu bywa, że piszę rzadziej, ale jak się zmobilizuję to trudno skończyć. I nieskromnie powiem, że w tym roku mało mam takich wpisów z których nie jestem zadowolony. Ba, nawet trudno wybrać mi ten ulubiony. Na szczęście, choć standardowych wpisów na blogu jest mniej, to pozostała działalność bardzo ładnie się rozwija. 

Najczęściej poza macierzystym projektem pojawiłem się w Radiu SK. Aż 17 razy. Co pokazuje, że biorąc pod uwagę ilość tekstów i podcastów, blog obronił się ilościowo dosłownie o włos. Choć w części odcinków mój udział był symboliczny, to udało się nam nagrać kilka bardzo długich dyskusji. W końcówce roku standardem stały się podcasty nagrywane w trójkę, a specjalny odcinek halloweenowy nagraliśmy nawet w pełnym stałym składzie. I dumą napawa mnie stwierdzenie, że mogę się do stałego składu zaliczać.

Mocno rozwinęła się też współpraca z Carpe Noctem, gdzie pojawiłem się 13 razy, w tym czterokrotnie w ramach duetów w Karpiowym Podcaście. Duetów, które bardzo dobrze się nam z Naczelną nagrywa. A nasza dyskusja o hororze w szkole wywołała nawet sporo kontrowersji i stała się najszerzej dyskutowanym podcastem w jakim brałem udział. Carpe Noctem tyle co uległo kompletnej przemianie, ale mam nadzieję, że w nadchodzącym roku znów będę tam regularnym gościem.

Misiaela z Mistycymu Popkulturowego (wyjątkowo zapracowanego człowieka) i mój autorski, podcastowy projekt, czyli Alchemia Gier doczekał się siedmiu odsłon. I co ważne, dostarczył mi sporo frajdy przy ich nagrywaniu. Tym bardziej, że spektrum tematów i omawianych tytułów było spore. Jeżeli się niepokoicie (ach te złudne nadzieje) ciszą jaka zaległa po odcinku rocznicowym, to chciałbym uspokoić. Kolejny odcinek jest nagrany,  a my nie planujemy zakończyć działalności. Powód lekkiego zastoju jest prozaiczny. Ograniczona ilość czasu. Nie obiecam więc jakiejś porażającej regularności, ale myślę, że kolejne odcinki będą się stopniowo ukazywały.

Pozostałych podcastów było zdecydowanie mniej. W ramach horrorów na Masie Kultury powstało pięć odcinków (i kolejny pewnie wkrótce się ukaże), nagrałem jeden odcinek do Kombinatu, a z Filipem stworzyliśmy drugi wspólny, duży podcast. Tym razem o American Horror Story. Znów z udziałem znakomitych gości. Niezmiernie mi było miło także gościć w Nawiedzonym Podcaście. W tym roku Szymas, którego możecie znać z Kombinatu, Karpiowego Podcastu i Radia SK, wystartował ze swoim autorskim projektem. Kolejne odcinki serwuje z morderczą regularnością, a mnie można było tam usłyszeć póki co trzykrotnie. 

Warto też wspomnieć o dwóch nietypowych projektach, w których miałem przyjemność brać udział. W ramach pierwszego z nich – słuchowiska „Perdition – Księga Kruka” autorstwa duetu Michał Ochnik/Dawid Banasiuk udzielałem się „aktorsko”. Na szczęście mimo mojego (nie ma się co czarować) słabego występu, całość wyszła bardzo fajnie o czym cały czas możecie się sami przekonać.

Drugim był „Podcastowy Dzień Dziecka” wymyślony i skoordynowany przez Michała Kowala z Masy Kultury. Projekt unikatowy, w którym wzięło udział osiemnaście bardzo różnych podcastów, a każdy z nich przeczytał jeden wiersz. Świetna sprawa i nadal chylę czoła jak Michałowi udało się tak sprawnie ogarnąć, tak duży temat.

Jak tak spojrzałem wstecz, to uzmysłowiłem sobie, że jednak dokonała się w 2014 roku mała rewolucja. Stałem się bardziej podcasterem niż blogerem. Nagrałem bowiem czterdzieści podcastów, a nawet licząc teksty na Carpe Noctem w formie pisanej pojawiłem się dwadzieścia sześć razy. I patrząc w przyszłość podejrzewam, że ta tendencja się utrzyma, a mi jak dobrze pójdzie w nadchodzącym roku stuknie pierwsza setka nagranych podcastów. Ale w sumie to nie jest chyba najważniejsze. Ważne aby udało mi się nadal całą działalność rozwijać. I to bez strat jakościowych. Czy to się uda? Nie wiem, bo czasu jakby co raz mniej, a i energii czasem nie starcza. Ale dopóki wszystkie moje projekty będą mi dawać tyle radochy nie spodziewajcie się, że zniknę z eteru.



niedziela, 30 grudnia 2012

Rok pierwszy



Dokładnie rok temu pojawił się pierwszy wpis na moim blogu. Wpis był pochodną wydarzenia, które tak naprawdę doprowadziło ostatecznie do pojawienia się Jerry’s Tales – mojej prelekcji poprzedzającej halloweenowy seans „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” Tobe Hoopera. Jako człowiek bez doświadczenia w blogosferze miałem na początku sporo szczęścia – już drugi wpis (o „Sukkubie” Edwarda Lee) został zauważony, podlinkowany i skomentowany. Nawet jeżeli nie wpłynęło to na zbudowanie od początku stałej grupy czytelników, zaowocowało czymś bezcennym – dało mi pozytywnego kopa do dalszego pisania.



1



Rok kończę wpisem nr 52, co daje średnio jeden wpis tygodniowo, zatem cel jaki sobie wstępnie zakładałem udało się osiągnąć. Niestety nie przełożyło się to na systematyczność i w związku z licznymi zmianami jakie zachodzą cały czas wokół mnie są miesiące intensywne (jak chyba najbardziej aktywne miesiące wakacyjne) i te słabsze (jak ostatni okres 2012 roku). Wpisy były różnorodne tematycznie i jakościowo - z niektórych jestem nadal bardzo zadowolony, inne najchętniej bym istotnie zmienił lub wyrzucił. Ale to już chyba taki los każdego piszącego, że nie wszystkie teksty wytrzymują próbę czasu. 

Jako największy sukces poczytuję sobie fakt, że w zalewie podobnych stron blogowi Jerry’s Tales udało się wypłynąć i zgromadzić małą, ale mam nadzieję stale rosnącą grupę czytelników. W tym miejscu podziękowania należą się wielu osobom, które wydatnie się do tego przyczyniły. Duże wsparcie i ogrom dobrej energii przyszło ze strony dość niespodziewanej – od podcasterów i to mimo faktu, ze zaczynałem rok jako zwykły blog tematyczny. Zaczynałem, bo ostatnie miesiące przyniosły moje pierwsze próby z nagraniami własnych podcastów, a dzięki pozytywnemu ich oddźwiękowi już teraz wiem, że w nadchodzącym roku chciałbym dalej iść w tym kierunku. 

Ale środowisko podcastowe te nie wszystko. Zostałem także dostrzeżony przez innych bloggerów i strony internetowe i chciałbym podziękować za każde podlinkowanie, czy komentarz jaki się zdarzył w ostatnim roku. Jerry’s Tales w założeniach był projektem, który miał zaspokajać głównie moją prywatną potrzebę mówienia o pewnych tematach i pewnie realizowałbym go nawet bez większego zainteresowania zewnętrznego. Ale nie ma co ukrywać, świadomość istnienia odbiorców, którzy regularnie wracają niesamowicie dopinguje mnie do dalszej pracy i rozwijania bloga. 

Jeżeli czegoś żałuję to niewielkiej liczby komentarzy. Nawet posty o największej ilości wejść nie przekładają się na liczbę komentarzy. Ponoć komentujący to tylko procent wszystkich odwiedzających, więc tym większe podziękowania dla komentujących na blogu i facebooku. Jeżeli Wam się podoba piszcie, jeżeli nie też dajcie znać. Każda opinia jest cenna!

Rok 2013 za pasem, ale najzwyczajniej w świecie boję się pisać w tym miejscu o planach. Z prostego powodu, jakoś wychodziło tak, że w momencie kiedy ogłosiłem jakiś plan rodziło się mnóstwo problemów z jego realizacją. Powiem więc tylko tyle. Jak dotąd projekt dał mi tyle radości i satysfakcji, że planuję dalszy rozwój Jerry’s Tales i jeżeli się tylko uda to większą systematyczność niż dotychczas. Oby tylko rzeczywistość na to pozwoliła, bo tematów nie brakuje.